Ubrana w płaszcz ciemności,
otulona chustą mroku,
W swych butach obojętności,
dotrzymuję nocy kroku.
Krzyczę, lecz nic nie słychać,
podążam zwabiona gwiazd klejnotami.
Nadal muszę cierpieniem oddychać
i karmić się tylko łzami.
Z koszmarów rękawiczki splecione,
a na głowie kaptur bólu,
Założę zaraz nicości koronę
"Witaj o śmierci królu!"